Link 08.02.2010 :: 21:55 Komentuj (2)

Czytam sobie Los utracony Imre Kertésza. Żona pyta, czy nie mam dosyć tej tematyki, ale nie mam. Zresztą jak mógłbym mieć, skoro wciąż prawie nic na ten temat nie przeczytałem... Pisać o książce na razie nie mam chęci, zresztą to dzieło znane, wielokroć opisane. W końcu autor dostał Nobla.

Nie będę więc za wiele pisać o samej książce, ale podzielę się pewnym zdziwieniem, które dopadło mnie nagle na stronie 130 i wprawiło w zgoła niestosowne rozbawienie. Zdziwienie dotyczy tłumaczenia, nie oryginału. Ale nic nie poradzę, czytam właśnie tłumaczenie. Los utracony to historia czternastoletniego żydowskiego chłopca z Budapesztu (a biorąc pod uwagę tożsamość kulturową i społeczną - małego Węgra żydowskiego pochodzenia), który w latach 40. XX w. zostaje wywieziony do obozu koncentracyjnego. Najpierw do Auschwitz-Birkenau, potem do Buchenwaldu...

W pobliżu naszego obozu, jak się dowiedziałem, znajduje się ważne dla kultury miasto Weimar, o którym uczyłem się w domu, oczywiście: tu żył i tworzył swoje dzieła między innymi także i ten człowiek, którego wiersz zaczynający się od słów Wer reitet so spät durch Nacht und Wind?* znam na pamięć i który, jak mówiono, własnoręcznie zasadził drzewo - to drzewo, już teraz postarzałe i rozrośnięte, opatrzone tablicą pamiątkową i ogrodzone przez nas, więźniów, znajduje się gdzieś na terenie obozu.

Na dole strony znajduje się następujący przypis do cytatu oznaczonego gwiazdką: Incipit ballady J.W. Goethego Król olch, w polskim przekładzie Wisławy Szymborskiej: "Noc padła na las, las w mroku spał...".

Kto zna niemiecki i Goethego, albo chociaż samego Goethego, jak ja, już wie, co mnie zdziwiło i rozbawiło. Tym, co nie znają, spieszę z pomocą. Otóż faktycznie jest to wspomniany incipit, bezbłędnie przytoczony. I w przypisie również jest incipit. Tyle że tłumaczenie Szymborskiej nie jest na tyle wierne, żeby pierwsze wersy były tożsame. O wiele sensowniej byłoby przytoczyć wersję Władysława Syrokomli, który tłumaczy pierwszy wers niemal słowo w słowo: Kto jedzie tak późno wśród nocnej zamieci? (dosłowne tłumaczenie brzmiałoby: Kto jedzie tak późno przez noc i wiatr?). Nie mogę zrozumieć, czemu tłumacz (redaktor?) zdecydował się użyć wersji Szymborskiej i wmawiać czytelnikowi, że Kto jedzie tak późno przez noc i wiatr? znaczy Noc padła na las, las w mroku spał... Nie rozumiem. Może ktoś zna wyjaśnienie?

Tak oto Król Olszyn powrócił na mojego bloga. Już kiedyś tu gościł, ale wówczas nosił pseudonim Olcha Król. I to był wesoły wpis. A dziś jest poważny.

Fragment za: Los utracony, Imre Kertész, Wyd. WAB, Warszawa 2002

Link 06.02.2010 :: 22:26 Komentuj (4)

Byliśmy dziś z moim synciem, Ziomusiem i Patrolem nad Wisłą. I oto, co zobaczyliśmy - gruby lód od brzegu do brzegu:



Z innych spraw... Skończyłem niedawno Gomorrę Roberta Saviano i mam do tej książki ambiwalentny stosunek. Z jednej strony - wstrząsająca, drobiazgowo opisująca piekło na ziemi, jakim jest południe Włoch, powiązania tego piekła z innymi piekiełkami we wszystkich częściach globu, w tym również w Polsce, niesamowitą pomysłowość i niepojęte okrucieństwo kamorystów. Z drugiej strony - irytująco emocjonalna (w pewnym sensie to atut tej książki, ale mnie jednak przeszkadza), pisana trochę po dziennikarsku, a trochę z jakąś okropną egzaltacją, ze względu na te emocje nie do końca konsekwentnie i spójnie. W dodatku polskie wydanie zredagowane na kolanie, co mnie okropnie razi. Nie umiem nie skrzywić się, kiedy natrafiam (i to nie raz!) na sformułowania typu: "dwa dziewczęta" czy "moje pochodzenie z Casal di Principe ułatwił mi". Albo kiedy nazwisko Cutolo odmieniane jest męsko (dopełniacz Cutola, narzędnik Cutolem - zamiast poprawnie: Cutoli, Cutolą). Ja jednak lubię staranność. Ale lekturę Gomorry polecam. Szczególnie tym, którzy wierzą w jakieś wymyślone piekło, do którego grzesznicy trafiają po śmierci. Warto poczytać o prawdziwym piekle, jednym z wielu prawdziwych ziemskich piekieł, do których pasuje wyświechtane motto Medalionów.

Link 04.02.2010 :: 18:12 Komentuj (10)

Wczoraj wieczorem znów pojechałem na scrabble do kth. Tym razem grałem z samymi panami: Fabryką Brzydkich Snów, Chomickiem i Grekiem. Wymieniam w tej kolejności nie bez przyczyny - to Fabryka spisywał się z nich najdzielniej i zakończył partię ze stratą jedynych 33 punktów do mnie. Poniżej point of view Fabryki:



Powyżej widać dwa słowa, które przesądziły o wyniku partii. Najpierw w drugiej kolejce Fabryka ułożył śliczne słowo "wdzianko" i zdobył 70 pkt. Zostałem mocno w tyle i podniosła się wrzawa, bo ludziska myśleli, że tak już zostanie i ktoś nareszcie mnie ogra. Na szczęście przy pierwszej okazji, czyli w trzeciej kolejce, położyłem "hańbie" za 91 pkt i sytuacja wróciła do normy. Na zdjęciu fotografuję komórką tabelę z wynikami:



Inni w tym czasie grali w tabu i kamień, nożyce, papier. Czy w coś tam innego... Głośno grali.

Link 30.01.2010 :: 09:49 Komentuj (9)

Wczorajszy dzień był prawdziwym dniem rękodzieła. Wcale nie poprzestałem na wystruganiu klocków dla synka. Wieczorem wziąłem farby, wałki i ciuszki, które żona na moje zamówienie przyniosła ze sklepu. Ostatnio nie robiłem szablonów, więc wyciągnąłem trzy stare, już używane i pomalowałem ubranka. Oto schnące efekty:



Dodam, że cieszy mnie zmiana pogody - od dwóch dni nareszcie znów możemy chodzić na spacery. Wprawdzie wózek przez śniegi pcha się bardzo ciężko, ale każdy chyba przyzna, że lepszy trudny spacer niż zupełny brak spaceru.

Link 29.01.2010 :: 12:44 Komentuj (9)

Urlop wprawdzie przymusowy, więc nie jakiś wymarzony i w nie najwygodniejszym terminie, ale i tak mogę się parę razy wyspać i poświęcić czas na sprawy, na które normalnie nie miałbym czasu. Na przykład zrobić drewniane zabawki dla synka. Na zdjęciu fragment podłogi w kuchni podczas mojej pracy. Zrobiłem niezły bałagan, ale już posprzątałem. Mam nadzieję, że synkowi spodoba się moje dzieło.



Mam też więcej czasu na gry. Gram więc z żoną w domino (ostatnio bardzo polubiła tę grę), a w środę w nocy znów byłem na wyjazdowym meczu scrabble'owym. I znów wygrałem. 197, 123, 116, 100. Muszę pilnie zaprosić Kam., niech mnie ktoś wreszcie solidnie ogra.

Link 25.01.2010 :: 21:59 Komentuj (5)

Kupiłem dziś... no właśnie, co ja kupiłem? Na paragonie wyraźnie stoi (stoi?) "ch. ze wsi". No, i ja to kupiłem.



Przepraszam za wygląd tego paragonu, ale przebiegły sklepikarz tak go sprytnie wydrukował, że zeskanować się nie dało, a po sfotografowaniu był ledwo czytelny. Na pewno po to, żeby się nikt nie dowiedział, że on ch. ze wsi sprzedaje. Teraz paragon jest czytelny, ale wygląda paskudnie. Coś za coś. Jak 3,42 zł za ch. ze wsi.

A propos ch. ze wsi, to niedawno przeczytałem Barbarę Radziwiłłówną z Jaworzna-Szczakowej Michała Witkowskiego. To bardzo smutna książka, ale też śmiechu przy niej wiele. Aż się w tramwaju i metrze między pospólstwem w głos śmiałem, co mi się nieczęsto zdarza. Teraz czytam już co innego, ale z tej Radziwiłłównej skojarzył mi się fragmencik:

Udało się tylko z tymi zapiekankami. A jeszcze do tej przyczepy przyczepił się sanepid jak wściekły! Jak ja słyszę "sanepid", to... to takie we mnie emocje narastają! W kształcie noża. To jakbym słyszał "wściekły pies"! Suki cholerne! Sanepid, urząd podatkowy, Izba Kurwa Gospodarcza! Inspekcja Robotniczo-Chłopska! Żeby was spaliło. Milicja, policja. To są kurwy totalne! Jakby taka przyszła do mnie do przyczepy, to już nie wiem, co bym jej tam nawrzucał do tej zapiekanki! Ser z chuja [na pewno ze wsi, za 3,42 zł! - przyp. PC], zgniłe grzyby z lasu trujące, keczup z krwi! Najchętniej bym taką na dożywotnie rozstrzelanie skazał!

I jeszcze taki fragmencik, którym uraczyłem kolegów podczas spotkania w kebabowni (ja nie jadłem):

Dönner kebab! Żeby taki trup wielki mi się przed nosem obracał powoli przez cały dzień, to ja już dziękuję bardzo!

Barbara Radziwiłłówna z Jaworzna-Szczakowej, Michał Witkowski, Wyd. WAB, Warszawa 2007

Link 25.01.2010 :: 14:14 Komentuj (16)

Półtora miesiąca bez roweru to jednak ponad moje siły. Dziś już nie zdzierżyłem i, zachęcony słoneczną pogodą, wyciągnąłem rower z szafy. Jeździło się ciekawie. Gdyby nie jazda przy siedemnastostopniowym mrozie parę lat temu, to te -15°C to byłby mój rekord. Nie jeździłem długo, więc kiedy wróciłem, biała broda dopiero zaczynała mi rosnąć:



Niniejszym sezon rowerowy 2010 uznaję za rozpoczęty.

Polecam kawałek podłogi Kasi! Zapowiada się bardzo ciekawie!

Link 22.01.2010 :: 14:57 Komentuj (2)

Właśnie dowiedziałem się, że będę miał cały przyszły tydzień wolne. Ponieważ w zeszłym roku z 26 dni urlopu wykorzystałem siedem, przed chwilą dostałem pierwsze w życiu skierowanie na urlop. Zawsze składałem podania, a tu - proszę - urlop sam do mnie przyszedł, nieproszony i nie do końca chciany. Nawet sprawdziłem, czy z takim skierowaniem można dyskutować, ale okazało się, że nie bardzo, więc cóż... chyba się parę razy wyśpię. A potem pewnie znowu mnie wyślą, bo przecież tych 19 dni w tydzień nie zużyję.



Znam
i polecam:
meine kleine
cyberkot;
siostrzenica;
lapsus lazuli;
głupi królik;
hellmanns;
jedzenie;
twożywo;
sokrates;
ministerstwo;
przypadkowo;
miaumiau;
ujek brad.ley;
marsha;
macięty;
lulu;
streetphoto;
sameryki;
siostra w UK;
wehikuł czasu;
szustow;
doświadczenie graniczne;

Kolarze
i cykliści:
daisuke nakanishi;
mkłj;
alchemik;
constar;
panoramiczny jeendrek;
piękne rowery
i piękne panie;



Na zakupy:
kup zapałki;
kup pan mebel;
kup kawę;
kup kamień;
coś jak design;
tańcz, tańcz, tańcz;

Nie znam, polecam:
nie marnuj jedzenia;
blog
o sztuce;

m jak m-city;
ceramiczne wlepki;
dolce far niente;
border;
zakaz parkowania;
harold's planet;
daily;
naprawdę boli;
bug city;
mali ludzie;
schujowacenie mózgowia;
puszka metalowa;
chschonschtsch;
hity allegro;
photoshop disasters;
jemy smalec;
ad kuchni;
ładne rzeczy;
żydóweczka;
żydóweczka 2;
zobacz kirkuty;
bartek pogoda;

Pasja
Pana Cygaro:

Wielka polityka:

radio maryja;
kochany islam;
władysław bartoszewski;
otwarta
nie czwarta;

przestrzeń miasta;
nienawiść
w sieci;


Religia:
zostań uczonym
w piśmie;

wypisz się;
judaizm;

Fetyszyzm:
cześć jacek;
białe kozaczki;
noga lalki;
stara noga;

Księga
na gości



Nie wysyłaj


Albo wyślij tu: pancygaro [małpka] gmail.com


Archiwum: 2010
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty




|| Poprzednie
powered by Ownlog.com& Fotolog.pl